Łukasz Zagrobelny U mnie maj

Suchy liść upadł do mych stop
zanosi się na mroz
coraz więcej poszarzałych dni

Pytasz mnie, co słychać
dziękuję, u mnie maj
melancholii śladu jakoś brak

Na prożno wrożysz z kart

Nie Twoje imię ma
to szczęście
nie nasza wina w tym
że nie ma nas

Do losu można mieć
pretensje
że wolał rozdać nam
nie nasze sny

Dziwisz się, że nie było ran
mnie też zdumiewa to
że tak szybko w śniegu wyrosł kwiat

Wybacz mi, czuję ulgę
lecz pewność teraz mam
od początku nas tu nie chciał świat

Na prożno wrożysz z kart

Nie Twoje imię ma
to szczęście
nie nasza wina w tym
że nie ma nas

Do losu można mieć
pretensje
że wolał rozdać nam
nie nasze sny

Pytasz mnie, co słychać
dziękuję, u mnie maj
melancholii śladu jakoś brak

Nie Twoje imię ma
to szczęście
nie nasza wina w tym
że nie ma nas

Do losu można mieć
pretensje
że wolał rozdać nam
nie nasze sny

Nie Twoje imię ma
to szczęście
Nie nasza wina w tym
że nie ma nas

Gdy kiedyś los się znow
uśmiechnie
otworzy nam zamknięte
dzisiaj drzwi